Amerykańscy przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej planują budowę „miasta wolności” na Grenlandii, które miałoby być centrum technologicznym z minimalnymi regulacjami prawnymi. W tej sprawie wywierali presję na administrację Donalda Trumpa.
Według ustaleń agencji Reuters, inwestorzy z Doliny Krzemowej chcieliby stworzyć na Grenlandii ośrodek realizujący libertariancką koncepcję „miasta-startupu”. Projekt zakładałby m.in. budowę mikroreaktorów jądrowych, infrastruktury kosmicznej oraz ośrodka zajmującego się sztuczną inteligencją.
Koncepcja „freedom cities” była już wcześniej promowana przez Donalda Trumpa w kampanii prezydenckiej. Miały to być ośrodki z ograniczonymi regulacjami prawnymi, sprzyjające rozwojowi korporacji.
Wśród zwolenników pomysłu utworzenia „miasta wolności” na Grenlandii wymieniani są Peter Thiel, współzałożyciel PayPala i Palantira, oraz Marc Andreessen, przedsiębiorca z branży technologicznej. Ken Howery, były ambasador USA w Danii, miał poważnie potraktować plany inwestorów.
Reuters sugeruje, że plany te mogą być jednym z powodów zainteresowania USA Grenlandią, obok oficjalnie podnoszonych względów bezpieczeństwa. Doniesienia te ujawniają rosnące wpływy magnatów technologicznych w Stanach Zjednoczonych.
Donald Trump wielokrotnie wyrażał potrzebę przejęcia kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone, argumentując to względami bezpieczeństwa strategicznego. Jednakże, jak zauważa Reuters, plany budowy „miasta wolności” wskazują na potencjalne motywacje związane z rozwojem technologicznym i deregulacją.
Dziennikarka Sylwia Czubkowska nawiązała do ustaleń Reutersa, sugerując, że koncepcja „miasta-startupu” lansowana przez technologicznych potentatów może być ukrytym powodem zainteresowania USA Grenlandią.
Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,32539194,drugie-dno-awantury-wokol-grenlandii-trump-zbuduje-miasto.html
