Nowa plaga w Polsce: złodzieje masowo kradną kable ze stacji ładowania pojazdów elektrycznych, powodując straty sięgające 21 tys. zł za incydent. Zjawisko dotyka już niemal każdego województwa, paraliżując infrastrukturę i generując koszty dla operatorów.
W całym kraju odnotowuje się przypadki obcinania przewodów do ładowania, co skutkuje brakiem możliwości ładowania pojazdów, opóźnieniami w transporcie i realnymi stratami dla firm oraz użytkowników prywatnych. We Wrocławiu zniszczono 10 z 11 miejskich ładowarek, a na Śląsku regularnie dewastowane są stacje przy popularnych sklepach. Złodziej zarabia około 200 zł na jednym kablu, podczas gdy operator ponosi koszty naprawy i przestoju stacji, które mogą sięgać nawet 21 tysięcy złotych.
Straty te są wielokrotnie wyższe niż wartość odzyskanego materiału. Niemieckie doświadczenia pokazują, że koszt naprawy pojedynczego incydentu to średnio 3500 euro, a według Ionity może wynosić od 2500 do 5000 euro. Operatorzy zwracają uwagę, że sposób działania sprawców często nie ma ekonomicznego sensu, co rodzi podejrzenia o wandalizm lub celowe działanie wymierzone w rozwój elektromobilności.
Złodzieje coraz częściej wpadają w ręce policji. W Lubinie i Polkowicach zatrzymano mężczyznę podejrzanego o seryjne kradzieże kabli, któremu grozi nawet 7,5 roku więzienia ze względu na recydywę. Przepisy przewidują wysokie kary: za kradzież grozi do 5 lat pozbawienia wolności, a zniszczenie mienia może być karane analogicznie. Dodatkowo, przestępstwa te mogą być kwalifikowane jako występki o charakterze chuligańskim, co pozwala na orzeczenie jeszcze surowszej kary.
Branża apeluje o uszczelnienie systemu skupu złomu oraz o uznanie kabli do ładowania za element infrastruktury energetycznej, co wiązałoby się z surowszymi karami i traktowaniem tych przestępstw jako zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Operatorzy inwestują w zabezpieczenia, takie jak monitoring, dodatkowe oświetlenie, pancerne otuliny i systemy barwiące, które znakują sprawcę po przecięciu kabla.
Przedstawiciele branży zwrócili się do prezydentów 37 największych miast w Polsce z apelem o przeprowadzenie kontroli w skupach złomu, które mogą nabywać skradzione przewody. Kontrole te mają objąć punkty w największych miastach i mogą być prowadzone wyrywkowo. Służby są świadome skali procederu i podejmują kroki mające na celu jego przeciwdziałanie.
W wielu przypadkach infrastruktura ładowania powstała dzięki dotacjom, co oznacza, że jest finansowana ze środków publicznych. Niszczenie tej infrastruktury jest więc nie tylko kradzieżą, ale także marnotrawstwem pieniędzy podatników i hamowaniem transformacji transportu w kierunku zeroemisyjności.
Źródło: https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kradna-kable-w-calej-polsce-to-juz-nie-sa-pojedyncze-przypad,nId,8059490
