Pomimo trzech lat hossy wyceny spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pozostają niskie na tle rynków zagranicznych. Zdaniem ekspertów, w 2026 roku nie należy jednak liczyć na powtórkę tegorocznych, 40-procentowych wzrostów.
Uczestnicy debaty podczas Warsaw Investment Summit zgodnie ocenili, że polskie akcje, mimo trwających od trzech lat wzrostów, wciąż są atrakcyjnie wycenione. Jak wskazał Andrzej Nowak z Uniqua TFI, wskaźnik cena/zysk (P/E) dla warszawskiej giełdy wynosi 9-10x, podczas gdy dla rynków rozwijających się jest to 12x. Karol Godyń z Ipopema TFI dodał, że w porównaniu z rynkami wschodzącymi polskie spółki są „zauważalnie tańsze”, a w zestawieniu z giełdami w USA – „prawie za darmo”.
Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, podkreślił, że obecna sytuacja, w której ceny akcji rosną trzy lata z rzędu, a wyceny wciąż nie są wygórowane, jest zjawiskiem niespotykanym. Zwrócił jednak uwagę, że w porównaniu z obligacjami akcje nie są już tak atrakcyjne, ponieważ wynagrodzenie za podejmowane ryzyko stało się symboliczne. Jedynym wyjątkiem od reguły niskich wycen jest Asseco Poland, którego wskaźnik P/E zbliża się do 30x.
Zdaniem Andrzeja Nowaka, motorem napędowym hossy były dobre wyniki spółek o największej wadze w indeksach, czyli Orlenu i banków. To dzięki nim, mimo wzrostów na giełdzie, ogólne wskaźniki wycen pozostają na niskim poziomie. Jednak w 2026 roku analitycy spodziewają się, że wyniki tych podmiotów będą płaskie, co stanowi wysoko zawieszoną poprzeczkę dla utrzymania dynamicznych wzrostów całego rynku.
Prognozy wskazują, że w przyszłym roku pozytywnie zaskakiwać mogą z kolei spółki detaliczne oraz KGHM, który korzysta na hossie na rynku surowców. Eksperci są jednak podzieleni co do przyszłości sektora bankowego. Część z nich widzi szansę na dalszą poprawę wyników w związku z dobrym otoczeniem makroekonomicznym, podczas gdy inni wskazują na ryzyka związane z cyklem obniżek stóp procentowych oraz potencjalnym wyższym opodatkowaniem.
W ocenie Sebastiana Buczka, kluczowym czynnikiem ryzyka dla rynków w latach 2025-2026 pozostaje wojna w Ukrainie. Inne zagrożenia to sytuacja polityczna i budżetowa w Polsce oraz niepewność związana z prezydenturą Donalda Trumpa w USA. Mimo to eksperci podkreślają, że polskie akcje są radykalnie tańsze od amerykańskich i w przyszłym roku warto zwiększyć ich udział w portfelu kosztem akcji z USA.
Andrzej Nowak zwrócił uwagę, że wiele polskich i europejskich spółek, jak np. LPP, wypada lepiej od amerykańskich odpowiedników pod względem wzrostu, rentowności czy dywidendy, a mimo to są znacznie niżej wyceniane. Analitycy sugerują, by w nadchodzącym roku rozglądać się za spółkami średniej wielkości, które w ostatnim czasie mogły rozczarowywać, a teraz mają szansę na odrobienie strat i osiągnięcie dwucyfrowych stóp zwrotu.
Źródło: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wyceny-na-GPW-wciaz-sa-niskie-To-poprzeczka-jest-wyzej-zawieszona-dla-bankow-i-Orlenu-9037506.html
