Po trzech latach spadków cena palladu dynamicznie rośnie, napędzana ożywieniem w sektorze motoryzacyjnym. Notowania metalu od początku roku wzrosły nawet o 60 proc., przyciągając uwagę inwestorów.
W ostatnich latach cena palladu znajdowała się pod presją z powodu kryzysu w europejskim przemyśle samochodowym. W ciągu trzech lat notowania metalu spadły o około 25 proc., co było bezpośrednim skutkiem mniejszego zapotrzebowania ze strony tego sektora.
Jednak od kilku miesięcy obserwowane jest wyraźne odbicie na rynku. Jak wynika z analizy, od początku roku ceny palladu potrafiły wzrosnąć nawet o 60 proc., co sygnalizuje powrót zainteresowania tym surowcem.
Pallad jest w dużej mierze metalem przemysłowym, a jego kurs jest silnie uzależniony od kondycji branży motoryzacyjnej. Jak wyjaśnia ekspert Tomasz Prusek, surowiec ten jest wykorzystywany przede wszystkim w produkcji katalizatorów samochodowych.
Dodatkową cechą palladu jest jego rzadkość. Metal ten występuje w przyrodzie jako produkt uboczny wydobycia miedzi, co ogranicza jego podaż i wpływa na wrażliwość cenową w zależności od popytu przemysłowego.
Wzrosty cen palladu wpisują się w szerszy trend na rynku metali, napędzany przez napięcia geopolityczne i osłabienie dolara. W tym samym czasie srebro, wykorzystywane m.in. w fotowoltaice i elektronice, przebiło cenę 50 dolarów za uncję, stając się alternatywą dla drogiego złota.
Według Tomasza Pruska, za hossą na metalach stoją procesy inflacyjne, które rozpoczęły się po kryzysie finansowym z 2008 roku. Nadmiar pieniądza w globalnym systemie finansowym przekłada się na wzrost cen aktywów, w tym surowców.
Źródło: https://www.bankier.pl/wiadomosc/W-cieniu-zlota-i-srebra-Co-zostalo-z-dawnej-chwaly-palladu-9035895.html
